Mariusz Jop antes do #BBTWIS: Temos jogadores muito bons na equipe
Sexta-feira, 25 de abril, promete ser emocionante!
Sobota, 25 kwietnia, zapowiada się emocjonująco! Punktualnie o 20:30 zawodnicy Białej Gwiazdy wybiegną na boisko w Niecieczy, gdzie zmierzą się z miejscową Termaliką w 30. kolejce Betclic 1. Ligi. Przed pierwszym gwizdkiem z dziennikarzami spotkał się trener Mariusz Jop.
Ze względów medycznych w piątkowym spotkaniu nie wystąpią Bartosz Talar ani Patryk Gogół. James Igbekeme pauzuje za żółte kartki, natomiast Wiktor Biedrzycki nie zagra w Niecieczy z powodu zapisów w kontrakcie.
Przed Białą Gwiazdą mecz z zespołem z czołówki tabeli. Czy w takim razie coś zmieniło się w podejściu do tego spotkania?
„Niewiele się zmieniło, ponieważ do każdego meczu przygotowujemy się w podobny sposób, zależnie od tego, ile czasu mamy między jednym spotkaniem a drugim. Tym razem mieliśmy go wystarczająco dużo, żeby przećwiczyć pewne scenariusze gry w ofensywie i defensywie, a także stałe fragmenty gry, czyli to, czego możemy się spodziewać. Oczywiście zawsze mamy z tyłu głowy, że rywal może wprowadzić pewne delikatne korekty w swoim sposobie gry”
- rozpoczął.
Problemy rywala w obronie — analizowaliście je podczas odpraw?
„Rozmawialiśmy o tym. Faktycznie w tej rundzie Bruk-Bet ma pewne problemy w grze obronnej. Dopuszcza do dość dużej liczby sytuacji i traci sporo bramek. Oczywiście ma też swoje atuty. To zespół, który nieprzypadkowo ma dużo punktów i zajmuje wysokie miejsce w tabeli. Ma w składzie indywidualności, więc na pewno jest to godny rywal, trudny przeciwnik, a to spotkanie będzie trudne dla obu zespołów”
- odpowiedział.
Kamil Zapolnik to dobrze znana postać w zespole z Niecieczy. Jak go zatrzymać?
„Kamil jest jednym z najlepszych napastników na poziomie I ligi. Jest skuteczny, dobrze chroni piłkę i dobrze gra w powietrzu. Na pewno jest groźnym rywalem. My również mamy jednak w zespole dobrych zawodników i obrońców. Myślę, że przede wszystkim pojedynki indywidualne, a także gra zespołowa pomogą nam neutralizować te atuty” — mówił.
Gdy zespół z Niecieczy podejmował Polonię Warszawa, siedział Pan na trybunach. Czy udało się znaleźć sposób na pokonanie Termaliki i zrobić to w podobnym stylu jak Polonia?
„Bardziej przyglądałem się Bruk-Betowi niż Polonii: temu, jak funkcjonuje, jak buduje akcje, jak broni i jaką liczbą zawodników. To interesowało mnie bardziej. Podobnie jak stałe fragmenty gry w ich wykonaniu. Nie szukam inspiracji w Polonii”.
Przed Wisłą najważniejsze mecze, bo to one zadecydują o awansie.
„Tak jak zawsze — skupiamy się na najbliższym meczu i na sobie. Wyniki innych spotkań mają znaczenie tylko wtedy, gdy my będziemy zdobywać punkty. Nie wybiegam jednak zbyt daleko. Nie staram się patrzeć na to szerzej, w kontekście trzech najbliższych spotkań, ponieważ zawsze najważniejszy jest dla nas najbliższy mecz — i tak jest również teraz. Później będziemy przygotowywać się do kolejnego spotkania, a następnie do następnego. Oczywiście teraz gramy z zespołami z górnej części tabeli, ale ta liga już wiele razy pokazała, że jest to umowne. Bruk-Bet Termalica ma swoją wartość, podobnie jak kolejne zespoły. My jednak pokazaliśmy w wielu spotkaniach, że niezależnie od tego, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe, jesteśmy w tej lidze w stanie wygrać z każdym. Z takim nastawieniem jedziemy na ten mecz”
- zaznaczył.
Wasza strata punktowa do Bruk-Betu wynosi dziewięć punktów. Jak trener ocenia — to dużo czy mało?
„Biorąc pod uwagę, że do końca zostało pięć spotkań, to dużo”
- odparł.
Jesienią pokonaliście „Słonie” dzięki dwóm trafieniom Łukasza Zwolińskiego. Spodziewacie się podobnego meczu jak wtedy?
„Chciałbym, żeby był podobny”
- stanowczo podkreślił.
W meczu z Pogonią Siedlce po raz kolejny zdobyliście bramkę po stałym fragmencie gry. Czy właśnie nad tym najczęściej pracujecie na treningach?
„To proces. Mówiłem, że jedynym sposobem na poprawę tego elementu jest jego trenowanie. Jeden zawodnik ma lepiej ułożoną nogę. Drugi, który chce być dobrym albo bardzo dobrym wykonawcą stałych fragmentów gry, musi to trenować. Ten, który wykonuje je dobrze, również musi je trenować. To coś, co regularnie powtarzamy, i jest to efekt tej pracy”.
Jak wygląda przygotowanie pod kątem gry rywala?
„Bruk-Bet to zespół dość powtarzalny w swoim działaniu, jeśli chodzi o strukturę atakowania i bronienia. Występują tam niewielkie różnice. Myślę, że my również jesteśmy powtarzalni. Nie wprowadzamy dużych zmian w naszej taktyce. Oczywiście są pewne korekty, które mają ułatwić zawodnikom funkcjonowanie. Bierzemy pod uwagę rywala, ale — powtarzałem to wielokrotnie — skupiamy się głównie na tym, jak wywiązujemy się z własnych zadań. Uważam, że to droga, którą jako zespół powinniśmy podążać”
- powiedział.
Łukasz Zwoliński po raz kolejny rozpoczyna mecz na ławce rezerwowych. Czy taka decyzja ma pomóc zawodnikowi, czy decyduje o tym inny czynnik?
„Na pewno częściowo ma pomóc. Myślę, że łatwiej jest wejść z ławki na nieco zmęczony zespół, gdy szyki obronne po pewnym czasie są już trochę rozluźnione i pojawia się więcej miejsca oraz przestrzeni. Będąc świeżym i wchodząc na boisko, jest trochę łatwiej. To jeden element. Drugim jest rywalizacja w zespole. Są inni zawodnicy, którzy czekają na swój moment, i myślę, że chodzi o wykorzystywanie najlepszych momentów poszczególnych zawodników oraz dawanie im jak najwięcej minut, aby grali ci, którzy są obecnie w optymalnej formie. Oczywiście bardzo liczę na Łukasza i czekam, aż zdobędzie bramkę. To tylko kwestia czasu. Mam nadzieję, że stanie się to już w najbliższym czasie, w najbliższym meczu”
- zakończył trener Mariusz Jop.