Jordi Sánchez: Gol nie cieszy, kiedy nie ma punktów

Jordi Sánchez po spotkaniu z Górnikiem Zabrze podkreślał, że mimo niekorzystnego wyniku Wisła Kraków może wyciągnąć z tego meczu wiele pozytywów. Napastnik Białej Gwiazdy mówił o reakcji zespołu po stracie drugiej bramki, coraz lepszej adaptacji drużyny do ligowych realiów oraz własnej skuteczności. - "Możemy być dumni z tego, jak zespół rywalizował. Nawet przy wyniku 0:2 cały czas tworzyliśmy sytuacje i próbowaliśmy wrócić do meczu" - zaznaczył Hiszpan.

Fot. Bartek Ziółkowski

Górnik tak naprawdę nie stworzył zbyt wielu klarownych sytuacji z gry. Pierwszy gol padł po pewnym zamieszaniu w naszym polu karnym, a drugi po rzucie wolnym. Poza tym rywale nie mieli wielu naprawdę dogodnych okazji. Jak to wyglądało z twojej perspektywy na boisku? 

Jordi Sánchez: Myślę, że dzisiaj graliśmy przeciwko bardzo dobrej drużynie, która występuje w europejskich pucharach. Grają co trzy dni, a my graliśmy na ich stadionie, więc od początku wiedzieliśmy, że będzie to bardzo trudny mecz.

Ale ostatecznie nasz zespół rywalizował z nimi jak równy z równym. Dlatego nie stworzyli sobie wielu sytuacji po rozegraniu piłki czy z otwartej gry.

Niestety dzisiaj straciliśmy dwa gole po stałych fragmentach. Myślę, że decydowały detale. Patrząc na cały mecz, możemy być dumni z tego, jak zespół walczył.

Nawet przy wyniku 0:2 cały czas tworzyliśmy sytuacje, atakowaliśmy i próbowaliśmy zdobyć trzy punkty. Dzisiaj ostatecznie się nie udało, ale myślę, że możemy być dumni. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale możemy być zadowoleni z takiej mentalności i z tego, jak się zaprezentowaliśmy.

Kolejny mecz i kolejny gol w twoim wykonaniu. Miałeś też następne okazje, więc cały czas utrzymujesz dobrą formę. Jak obecnie czujesz się na boisku?

Szczerze mówiąc, jestem teraz w takim momencie, w którym zdobywam bramki.

Jednocześnie w pierwszej połowie miałem sytuację po strzale głową i bramkarz bardzo dobrze obronił. W innej sytuacji mogłaby z tego paść bramka. Zadecydowało kilka centymetrów, a po takim golu cały mecz mógłby wyglądać inaczej.

Ale tak, ostatecznie znowu strzeliłem gola. Dzisiaj nie dał nam on trzech punktów, ale jestem w dobrym momencie i staram się utrzymać go jak najdłużej, żeby pomagać drużynie.

Bo jedynym celem, jaki mam w głowie, jest zdobywanie trzech punktów. Dlatego dzisiaj, mimo że strzeliłem gola, nie jestem zadowolony.

Po tym, jak Górnik zdobył bramkę na 2:0, nie poddaliśmy się. Od razu ruszyliśmy do przodu i próbowaliśmy wrócić do meczu. Czy plan zakładał właśnie tak agresywną reakcję?

Tak. Oczywiście takiej reakcji oczekiwaliśmy już przy wyniku 0:1.

Ale taka jest piłka. Znowu mieliśmy kontrowersyjną sytuację. Nie wiem dokładnie, co sędzia sprawdzał na VAR-ze, ale ostatecznie nie było czerwonej kartki. Byliśmy zadowoleni z tej decyzji, ale później, po tej samej sytuacji, straciliśmy drugiego gola.

Natomiast nasza reakcja była później perfekcyjna. Dwie czy trzy minuty później zdobyliśmy bramkę, a następnie stworzyliśmy sobie wiele sytuacji.

Czerwona kartka również nam pomogła, ponieważ zepchnęliśmy ich do własnego pola karnego. Ostatecznie mieliśmy jeszcze kilka dośrodkowań i w paru sytuacjach zabrakło dosłownie centymetrów, żeby dobrze wykończyć akcję. Była sytuacja Alana, moja przewrotka, moja kolejna próba, dośrodkowania, a także strzał Jamesa z okolic pola karnego.

Właśnie dlatego mówię, że możemy być dumni. Drużyna się rozwija, dobrze adaptuje się do tych rozgrywek i coraz lepiej radzi sobie w meczach wyjazdowych.

Cały czas strzelamy gole, ponieważ tworzymy sobie dużo sytuacji. Musimy więc dalej podążać w tym kierunku i dobrze operować piłką, tak jak robiliśmy to w drugiej połowie.

Musimy po prostu dalej robić swoje.