Alan Uryga po #KORWIS: Wierzyłem do końca, że ta bramka wpadnie
Wisła Kraków zremisowała na wyjeździe z Koroną Kielce 1:1, a punkt Białej Gwieździe zapewnił w końcówce spotkania Alan Uryga. Kapitan Wisły po meczu ocenił przebieg rywalizacji, opowiedział o wierze w odwrócenie losów spotkania i odniósł się również do sytuacji po zdobytej bramce.
Wisła Kraków zremisowała na wyjeździe z Koroną Kielce 1:1, a punkt Białej Gwieździe zapewnił w końcówce spotkania Alan Uryga. Kapitan Wisły po meczu ocenił przebieg rywalizacji, opowiedział o wierze w odwrócenie losów spotkania i odniósł się również do sytuacji po zdobytej bramce.
Alan, trudny mecz, długo przegrywaliśmy, ale ostatecznie wywozimy z Kielc punkt. Jak oceniasz to spotkanie z perspektywy boiska?
Z perspektywy boiska powiem tak: gdyby się nie udało tutaj wywieźć żadnego punktu, to byłby niesamowity niedosyt. Uważam, że z przebiegu całego spotkania absolutnie zasłużyliśmy na jedno oczko, a nawet mogliśmy mieć więcej przy większym spokoju w polu karnym czy po stałych fragmentach. Ale cóż, okoliczności są takie, że w ostatniej minucie doprowadzamy do 1:1, więc z tego też się wszyscy cieszymy.
Korona postawiła bardzo trudne warunki, zagęszczała, bardzo wysoki pressing. Czy to było najtrudniejsze w tym meczu?
Myślę, że Korona nie zaskoczyła nas jakoś specjalnie tym, jak dzisiaj wyszła nastawiona. Miałem wrażenie — takie jest moje spojrzenie i przemyślenie na gorąco — że to spotkanie napędzało się po pierwszej połowie, bo w drugiej już było ich zdecydowanie mniej. To wynikało z naszych prostych błędów, niewymuszonych strat. Nawet nie z jakiegoś zorganizowania przeciwnika czy dobrego odbioru, tylko może z rozluźnienia, może dekoncentracji. To napędza przeciwnika i ataki, które przeprowadza, więc chcieli to wykorzystać i udało im się to.
Mimo niekorzystnego rezultatu, który utrzymywał się przez dłuższy czas, my cały czas byliśmy w grze, cały czas atakowaliśmy, czuć było z boiska, że w końcu uda się akcję zakończyć bramką?
Tak, ja przynajmniej miałem takie odczucie, że w absolutnie każdej chwili tę bramkę możemy strzelić i wierzyłem, że ją strzelimy. Wszystkie akcje, tak jak mówiłem wcześniej, przy większym spokoju i większej koncentracji mogły się skończyć trafieniem, więc liczyłem, że w końcu strzelimy tę bramkę. Wierzyłem do końca, bo ta końcówka była dość intensywna i była wiara w to, że ta bramka w końcu wpadnie.
Gratulacje za zdobytą bramkę. Natomiast zapytam cię o twoje zdrowie, bo tam chwilę po tej bramce, po strzelonej bramce leżałeś. Czy wszystko okej? Bo chyba dostałeś w głowę, tak?
Tak, dostałem jakiegoś stłuczenia. Nie wiem nawet teraz dokładnie, co tam się wydarzyło, ale czuję, że jest lekki problem ze zgryzem. Ale cóż, jeśli taka jest cena za bramkę, to warto.